Autor, którego dzieła nie mamy
Maneton był egipskim kapłanem piszącym po grecku w czasach pierwszych Ptolemeuszów. Ułożył dzieje Egiptu podzielone na dynastie — podział, którym egiptologia posługuje się do dziś. Kłopot polega na tym, że jego księgi nie zachowały się. Znamy je wyłącznie z cytatów i streszczeń u późniejszych autorów, przede wszystkim u Józefa Flawiusza w piśmie „Przeciw Apionowi”, a dalej u chrześcijańskich kronikarzy, którzy przepisywali już nie Manetona, lecz jego streszczenia. Każdy z tych pośredników miał własny interes w tym, co przekazuje.
Dwie opowieści sklejone w jedną
W wersji przekazanej przez Flawiusza Maneton opowiada najpierw o obcych władcach, którzy opanowali Egipt, rządzili z Awaris, a w końcu zostali wyparci i odeszli do Syrii. To relacja o Hyksosach, dająca się zestawić z egipskimi źródłami z epoki. Potem następuje historia zupełnie innego rodzaju: faraon miał wypędzić do kamieniołomów ludzi dotkniętych chorobą, ci zbuntowali się, osiedlili w opuszczonym Awaris i wybrali na przywódcę kapłana z Heliopolis imieniem Ozarsef. Kapłan nadał im prawa nakazujące odrzucenie egipskich bogów i zerwanie z egipskimi zwyczajami, sprowadził na pomoc wygnańców z Jerozolimy i przez lata pustoszył kraj. Maneton dodaje, że Ozarsef zmienił imię i nazwał się Mojżeszem.
Flawiusz przytacza to, żeby z tym polemizować. Sam uważał, że prawdziwym śladem Izraela u Manetona jest pierwsza opowieść — o wypędzonych władcach Awaris — a druga to złośliwa zmyślona przeróbka. Trudno o lepszy dowód na to, że już w starożytności nie było zgody, co ten tekst właściwie opisuje.
Warto zwrócić uwagę na dwa szczegóły tej konstrukcji, bo one najwięcej mówią o jej charakterze. Po pierwsze, buntownicy zajmują opuszczone Awaris — czyli akcja drugiej opowieści rozgrywa się dokładnie tam, gdzie skończyła się pierwsza. To zabieg literacki spinający dwa wątki, a nie zbieg okoliczności. Po drugie, Ozarsef jest kapłanem z Heliopolis, więc odstępcą od wewnątrz, a nie obcym. Wrogie opowieści o obcych prawodawcach chętnie sięgały po ten motyw: przywódca zna świętości, które każe porzucić, i przez to jego wina jest większa. Mamy tu więc nie zapis pamięci historycznej, lecz gotowy schemat polemiczny.
Dlaczego mimo wszystko warto to znać
To jest najstarsze zachowane pozabiblijne echo opowieści o wyjściu z Egiptu. Nie potwierdza jej — jest jej odwróceniem. Zamiast ludu wyprowadzonego mocną ręką mamy grupę wypędzoną jako zagrożenie sanitarne; zamiast prawa danego na górze mamy prawodawcę-renegata; zamiast Boga wyzwalającego mamy bunt przeciw bogom Egiptu. Ta sama historia opowiedziana z drugiej strony i z wrogim zamiarem.
Księga Wyjścia opisuje ten sam przełom w zupełnie innych kategoriach — jako zmianę władzy, która zapoczątkowała ucisk.
Wówczas nastał nad Egiptem nowy król, który nie znał Józefa.
Wj 1,8
I jako wyjście liczonego czasu, a nie ucieczkę wygnańców.
I stało się tak, że po upływie czterystu trzydziestu lat, tego samego dnia, wszystkie zastępy Pana wyszły z ziemi Egiptu.
Wj 12,41
Zestawienie obu wersji uczy czegoś ważnego o źródłach starożytnych: to, że dwa teksty mówią o tym samym wydarzeniu, nie znaczy, że jeden potwierdza drugi. Częściej znaczy, że wydarzenie było na tyle znane, iż każda strona chciała mieć własną jego wersję.
Czego nie wiemy
Nie wiemy, ile z opowieści o Ozarsefie napisał Maneton, a ile dopisano później. Oryginału nie mamy, a przekaz przeszedł przez ręce autorów prowadzących spór o miejsce Żydów w świecie greckim. Nie wiemy, czy Maneton korzystał z jakiejś egipskiej tradycji, czy zestawił dwa niezależne wątki, bo oba dotyczyły Awaris. Nie wiemy nawet, czy utożsamienie Ozarsefa z Mojżeszem stało w jego tekście, czy jest komentarzem kogoś z późniejszych.
Przede wszystkim zaś: ta relacja nie jest niezależnym potwierdzeniem Wyjścia i nie wolno jej tak przedstawiać. Jest świadectwem tego, jak w Egipcie hellenistycznym opowiadano o Żydach — dokumentem sporu, a nie zapisem wydarzeń sprzed tysiąca lat. Ma wartość jako źródło do dziejów polemiki. Jako źródło do dziejów Wyjścia wartości nie ma.







