Miasteczko zbudowane od zera
Kahun, znane też jako Lahun, powstało przy piramidzie Senusereta II jako osada dla ludzi zatrudnionych przy budowie, a potem przy obsłudze kultu grobowego. Nie rosło stopniowo, jak zwykłe wsie — zostało rozplanowane z góry, wytyczone i postawione w całości: prostokątny obwód, prosta siatka ulic, dzielnica dużych domów urzędniczych i dzielnica małych domów robotniczych. Flinders Petrie odsłonił ten układ i dzięki temu mamy jeden z nielicznych planów egipskiego miasta Średniego Państwa.
Wartość stanowiska jest w tym, co zostawili mieszkańcy. W domach znaleziono narzędzia, przybory codziennego użytku, zabawki i, co najważniejsze, papirusy: rachunki, listy gospodarstw domowych, korespondencję urzędową i teksty medyczne. To materiał, który pozwala zajrzeć do wnętrza zwykłego domu, a nie tylko do grobowca.
Azjaci w spisach
Wśród tych dokumentów są spisy mieszkańców poszczególnych gospodarstw. Obok imion egipskich pojawiają się w nich imiona zachodniosemickie oraz określenie stosowane przez Egipcjan wobec ludzi z Azji. Osoby te występują w rolach służebnych: jako domownicy zależni, służba, pracownicy przypisani do gospodarstwa. Nie są to pojedyncze przypadki — obecność ludności azjatyckiej w egipskich domach Średniego Państwa jest zjawiskiem regularnym i poświadczonym także z innych stanowisk.
To jest realny wkład Kahun w rozumienie tła biblijnego. Pokazuje, że długo przed epoką, o której mówi Księga Wyjścia, w Egipcie mieszkali ludzie o semickich imionach, w pozycji zależnej, wpisani w egipskie gospodarstwa i rozliczani przez egipską administrację.
A synowie Izraela byli płodni, rozrodzili się, rozmnożyli i bardzo umacniali, a ziemia była ich pełna.
Wj 1,7
Co do tego dopisano
Kahun jest jednym z filarów tak zwanych nowych chronologii — propozycji przesuwających daty egipskie tak, by konkretne stanowiska zbiegły się z konkretnymi wydarzeniami biblijnymi. W tym nurcie z Kahun robi się osadę hebrajskich niewolników, a z jednego znaleziska — świadectwo dzieciobójstwa z pierwszego rozdziału Księgi Wyjścia. Chodzi o pochówki niemowląt składane pod podłogami domów, część z nich w skrzyniach.
Trzeba to rozplątać punkt po punkcie. Chowanie zmarłych niemowląt w obrębie domu, pod podłogą albo pod progiem, było praktyką rozpowszechnioną w Egipcie i w Lewancie i nie wymaga wyjaśnienia przez zbrodnię — dzieci umierały często, a bardzo małych nie chowano na cmentarzach dla dorosłych. Skrzynie użyte wtórnie jako pojemniki grzebalne to rozwiązanie oszczędne, a nie znaczące. Żaden z tych pochówków nie ma cech etnicznych: pod podłogą leży niemowlę, a nie jego imię ani język. Wreszcie sama osada została opuszczona wtedy, kiedy skończyła się praca, dla której ją zbudowano — porzucenie miasteczka przypiramidowego po zakończeniu projektu jest oczekiwane, a nie wymaga exodusu.
Czego to nie dowodzi
Nie ma w Kahun niczego, co identyfikowałoby Hebrajczyków. Określenie stosowane w papirusach obejmuje całą ludność zachodniosemicką i nie rozróżnia grup, które my rozróżniamy. Nie ma inskrypcji z imieniem znanym z Biblii, nie ma śladu przymusowej budowy miast na składy i nie ma warstwy zniszczenia pasującej do jakiegokolwiek epizodu z tekstu.
Stanowisko nie rozstrzyga też chronologii. Datowanie Wyjścia pozostaje otwarte, a przesuwanie całej egipskiej rachuby czasu po to, by dopasować ją do jednej osady, jest zabiegiem, którego cena — rozjazd z datowaniem radiowęglowym, z synchronizmami asyryjskimi i z astronomią — znacznie przewyższa zysk. Kahun jest doskonałym źródłem do poznania, jak wyglądało życie w egipskim miasteczku i kto w nim mieszkał. Nie jest dowodem na cokolwiek z Księgi Wyjścia i nie należy go tak przedstawiać.







