Nazwa akwenu, przez który przeszedł Izrael, brzmi po hebrajsku jam suf. Drugi człon oznacza trzcinę, sitowie, roślinność szuwarową i najprawdopodobniej został zapożyczony z egipskiego słowa na papirus. Dosłownie jest to więc morze trzcin. Polskie „Morze Czerwone” nie jest tłumaczeniem tej nazwy, lecz dziedzictwem greckiego przekładu Starego Testamentu, który oddał ją przez określenie używane w świecie greckim dla akwenów na południe od Egiptu; łaciński przekład to powtórzył, a za nim poszły przekłady nowożytne, w tym Uwspółcześniona Biblia Gdańska.
Co wynika z samego słowa
Trzcina nie rośnie w słonych wodach otwartego Morza Czerwonego. Rośnie natomiast obficie w słodkowodnych i słonawych jeziorach przesmyku między Deltą a półwyspem oraz w płytkich lagunach wybrzeża śródziemnomorskiego. Filologia popycha więc rozwiązanie ku wodom wewnętrznym, a nie ku dzisiejszemu Morzu Czerwonemu.
Ale Bóg prowadził lud okrężną drogą przez pustynię nad Morzem Czerwonym. I synowie Izraela wyszli z ziemi Egiptu w bojowym szyku.
Wj 13,18
Sprawa nie jest jednak prosta, bo ta sama nazwa pojawia się w Piśmie także tam, gdzie o żadnym jeziorze mowy być nie może.
Król Salomon zbudował też okręty w Esjon-Geber koło Elat, nad brzegiem Morza Czerwonego, w ziemi Edomu.
1 Krl 9,26
Esjon-Geber leżało nad zatoką Akaba, czyli nad odnogą prawdziwego Morza Czerwonego. Hebrajskie jam suf obejmuje więc w Piśmie akweny bardzo od siebie odległe i nie jest nazwą własną jednego zbiornika. To osłabia argument czysto słownikowy: skoro nazwa raz oznacza zatokę Akaba, nie można z góry wykluczyć, że w Księdze Wyjścia oznacza wodę większą niż jezioro.
Kandydaci
W grze pozostaje kilka miejsc. Jeziora przesmyku — Ballah i Timsah — są płytkie, zarośnięte, leżą na naturalnej trasie ze wschodniej Delty i najlepiej odpowiadają znaczeniu nazwy. Gorzkie Jeziora, dalej na południe, mają tę zaletę, że w starożytności były rozleglejsze niż dziś. Laguna Bardawil na wybrzeżu śródziemnomorskim bywa wskazywana ze względu na spiętrzenia wiatrowe i ruchomą mierzeję, ale leży przy trakcie, którego według tekstu unikano. Zatoka Sueska i zatoka Akaba pojawiają się u zwolenników trasy południowej i wschodniej; obie są głębokie i pozbawione szuwarów, za to obie są „morzem” w potocznym sensie.
Warto dodać rzecz techniczną, o której często się zapomina: linia brzegowa tego regionu zmieniła się przez trzy tysiące lat bardzo mocno. Kanał Sueski przebudował hydrologię przesmyku, poziom jezior spadał i rósł, a dawne odnogi Nilu wyschły. Rekonstrukcja starożytnej mapy wód jest tu osobnym zadaniem badawczym i sama w sobie nie jest pewna.
Skala zdarzenia a wybór miejsca
Bywa, że wybór między jeziorem a zatoką traktuje się jako spór o to, czy wydarzenie było wielkie, czy małe. To nieporozumienie. Tekst nie mierzy głębokości; mówi o rozstąpieniu się wód, o przejściu po suchym dnie i o zatopieniu ścigających.
Rydwany faraona i jego wojsko wrzucił w morze, a jego wyborni wodzowie zostali potopieni w Morzu Czerwonym.
Wj 15,4
Ani płytkie jezioro, ani głęboka zatoka nie czynią z tego opisu czegoś zwyczajnego, i żadna identyfikacja terenowa nie zastępuje pytania o to, co się stało. Wskazanie miejsca odpowiada na pytanie „gdzie”, a nie na pytanie „jak”.
Czego to nie dowodzi
Filologia nie rozstrzyga tej sprawy. To, że suf znaczy trzcinę, nie dowodzi, że chodziło o jezioro, bo Pismo używa tej samej nazwy dla zatoki Akaba. To, że przekład grecki dał Morze Czerwone, nie dowodzi, że tłumacze mieli dostęp do pamięci o miejscu — mogli po prostu oddać nazwę tak, jak brzmiała ona w geografii ich czasów. Żadne z proponowanych miejsc nie ma znalezisk, które by je potwierdzały, i nie należy się ich spodziewać: woda nie zostawia warstw, a metal ze starożytnych pobojowisk był zbierany i przetapiany. Brak śladów jest tu zatem argumentem z milczenia i nie przemawia ani za, ani przeciw. Stan wiedzy jest taki, że znamy znaczenie nazwy, znamy listę kandydatów i nie mamy narzędzia, które by między nimi rozstrzygnęło.







