Pytanie, którego nie dało się rozstrzygnąć samą ceramiką
Przez dziesięciolecia spór o Hyksosów sprowadzał się do jednej alternatywy: czy była to fala najeźdźców, która wtargnęła do Egiptu i przejęła Deltę siłą, czy raczej ludność, która wrastała w nią stopniowo. Argumentów dostarczały głównie przedmioty — ceramika, uzbrojenie, plany domów. Kłopot w tym, że przedmioty wędrują same, bez ludzi. Naczynie lewantyńskie w egipskim grobie może znaczyć imigranta, ale równie dobrze handel, dar albo modę.
Jak działa metoda strontowa
Stront trafia do organizmu z wodą i pożywieniem, a jego skład izotopowy odzwierciedla podłoże geologiczne okolicy. Szkliwo zębów powstaje w dzieciństwie i potem się nie przebudowuje — zapisuje więc, gdzie dana osoba dorastała, niezależnie od tego, gdzie ją później pochowano. Porównując wartości ze szkliwa z lokalnym tłem, można rozdzielić pochowanych na tych, którzy wyrośli na miejscu, i tych, którzy przyszli skądinąd.
Opublikowana w 2020 roku analiza objęła szkliwo siedemdziesięciu pięciu osób pochowanych w Tell el-Dab’a, z warstw sprzed przejęcia władzy przez Hyksosów i z okresu ich panowania. Wynik był jednoznaczny w jednym punkcie: znaczna część pochowanych, w tym osoby z grobów o wysokim statusie z okresu hyksoskiego, dorastała już w Delcie. Nie byli przybyszami. Byli dziećmi i wnukami przybyszów.
Warto zauważyć, jak działa tu ciężar dowodu. Gdyby elita hyksoska przyszła z zewnątrz jako armia, w grobach z okresu jej panowania powinniśmy zobaczyć nadwyżkę osób o obcym zapisie izotopowym — ludzi, którzy dorastali w Lewancie i przybyli już jako dorośli. Tego nie widać. Widać natomiast obcy zapis w warstwach wcześniejszych, czyli tam, gdzie należałoby się go spodziewać przy stopniowym napływie rodzin. Metoda nie została użyta do potwierdzenia z góry przyjętej tezy; przeciwnie, przewidywanie jednego z konkurencyjnych modeli po prostu się nie sprawdziło.
Co z tego wynika
Obraz najazdu przestaje pasować. To, co widać w danych, to napływ rozłożony na pokolenia: rodziny przychodzą, osiedlają się, mają dzieci urodzone na miejscu, a po kilku pokoleniach ich potomkowie stanowią na tyle liczną i zamożną grupę, że sięgają po władzę w regionie. Przejęcie kontroli nad Dolnym Egiptem jest w tym ujęciu końcem długiego procesu demograficznego, a nie jego początkiem.
Ten sam mechanizm — nie ten sam lud — opisuje Księga Rodzaju, gdy relacjonuje przybycie rodziny Jakuba.
Zebrali też swe stada i swój dobytek, który zdobyli w ziemi Kanaan, i przyjechali do Egiptu, Jakub i całe jego potomstwo razem z nim;
Rdz 46,6
I ten sam mechanizm streszcza otwarcie Księgi Wyjścia, gdy przechodzi od garstki przybyłych do ludności, której było w Egipcie pełno.
A synowie Izraela byli płodni, rozrodzili się, rozmnożyli i bardzo umacniali, a ziemia była ich pełna.
Wj 1,7
Wartość badania izotopowego polega na tym, że przestawia rozmowę z poziomu domysłów na poziom pomiaru. Wcześniej można było twierdzić, że semickie rodziny w Delcie to konstrukcja literacka albo pojedyncze epizody. Dziś wiadomo, że w konkretnym mieście istniała ludność obcego pochodzenia, która rodziła się i dorastała na miejscu przez kilka pokoleń. To jest tło, na którym Księga Wyjścia zaczyna swoją opowieść.
Czego to nie dowodzi
Badanie nie identyfikuje nikogo jako Izraelitę. Izotopy strontu mówią, gdzie ktoś dorastał — nie mówią, jakim mówił językiem, jakiego czcił Boga ani do jakiego plemienia się zaliczał. Rozróżnienie „miejscowy albo obcy” to wszystko, co ta metoda potrafi, i nie należy od niej oczekiwać więcej.
Próbka pochodzi z jednego stanowiska i z jego cmentarzysk, więc opisuje ludność Awaris, a nie całą wschodnią Deltę. Nie pozwala też przenieść wniosku na chronologię: badanie nie datuje Wyjścia, nie wskazuje faraona ucisku i nie rozstrzyga, czy pobyt Izraela w Egipcie przypadał na okres hyksoski, czy na czasy późniejsze. Podobieństwo mechanizmu do biblijnego opisu jest realne, ale podobieństwo nie jest tożsamością — i mieszanie jednego z drugim to najczęstszy błąd popełniany przy tym akurat znalezisku.







