Śmierć Abrahama zapisano formułą, która potem wraca dziesiątki razy.
Abraham oddał ducha i umarł w dobrej starości, podeszły w latach i syty życia; i został przyłączony do swego ludu.
Rdz 25,8
To samo zdanie stosuje się do całego pokolenia.
Także całe to pokolenie zostało przyłączone do swoich ojców. I powstało po nim inne pokolenie, które nie znało Pana ani też dzieł, których dokonał dla Izraela;
Sdz 2,10
I do króla, któremu prorokini zapowiada spokojny koniec.
Dlatego oto przyłączę cię do twoich ojców i będziesz złożony w swoim grobie w pokoju, aby twoje oczy nie oglądały całego nieszczęścia, które sprowadzę na to miejsce. A oni zanieśli tę odpowiedź królowi.
2 Krl 22,20
Współczesny czytelnik odbiera to jako pobożny eufemizm w rodzaju odejścia do wieczności. Wykop pokazuje, że formuła opisuje czynność wykonywaną rękami, w konkretnym miejscu i po określonym czasie.
Jak wygląda judzki grobowiec rodzinny
Typowy grobowiec epoki żelaza to komora wykuta w miękkiej skale zbocza, z niskim wejściem, które trzeba pokonać na czworakach. W środku, wzdłuż trzech ścian, biegną wykute ławy — proste leżanki na wysokości mniej więcej pół metra nad posadzką. Na niektórych wykuto zagłębienie albo wypukłość pod głowę.
Zmarłego układano na ławie, w ubraniu, z darami: naczyniami, lampką, czasem biżuterią albo pieczęcią. Grobowiec zamykano kamieniem i otwierano ponownie przy następnym pogrzebie.
Warto zatrzymać się przy samym wyborze miejsca. Grobowiec wykuwano poza obrębem zabudowy, ale w zasięgu wzroku — na zboczu naprzeciw osady, przy drodze, wśród skał, których i tak nie dało się uprawiać. Zmarli nie znikali z krajobrazu i nie byli od żywych oddzieleni murem. Formuła o dołączeniu do ojców opisywała więc miejsce, które każdy z rodziny znał, do którego prowadziła ścieżka i które co pokolenie otwierano na nowo.
Dół pod ławą
Pod jedną z ław albo w narożniku komory wykuwano dół, nazywany repozytorium. Po upływie odpowiedniego czasu, gdy z ciała pozostawały już tylko kości, zgarniano je z ławy do tego dołu — razem z resztkami darów i razem z kośćmi wszystkich pochowanych wcześniej. Ława zwalniała się dla kolejnego zmarłego.
To jest właśnie moment, który nazywa formuła biblijna. Człowiek zostaje dosłownie dołożony do swoich — jego kości mieszają się z kośćmi ojców i dziadków w jednym zbiorze, którego nie da się już rozdzielić. Nie ma tu grobu indywidualnego i nie ma go z założenia. Tożsamością pośmiertną jest przynależność do rodu.
Wyjaśnia to również, dlaczego troska o miejsce pochówku wraca w tekście tak uporczywie. Jakub wymusza przysięgę, żeby pochowano go z ojcami, Józef zobowiązuje braci do zabrania jego kości z Egiptu, a kości Saula i Jonatana zostają po latach przeniesione do grobu ojca.
Potem im nakazał: Ja będę przyłączony do mojego ludu. Pogrzebcie mnie z moimi ojcami w jaskini, która jest na polu Efrona Chetyty;
Rdz 49,29
I pogrzebali kości Saula i Jonatana, jego syna, w ziemi Beniamina w Sela, w grobie Kisza, jego ojca. Uczynili wszystko, co król nakazał. Potem Bóg dał się ubłagać co do ziemi.
2 Sm 21,14
W kulturze, w której pogrzeb kończy się dołożeniem do wspólnego zbioru, pochowanie kogoś osobno oznacza wyłączenie go z rodziny na trwałe. Stąd waga tych scen.
Nie mylić z ossuariami
Praktyka z okresu drugiej świątyni, znana z ossuariów, jest czymś innym, choć wyrasta z tego samego zwyczaju wtórnego pochówku. Tam kości jednej osoby składano do osobnej kamiennej skrzyni, często podpisanej imieniem. Zmiana jest zasadnicza: z anonimowego wspólnego dołu robi się indywidualny, nazwany pojemnik. Kto zna ossuaria z Jerozolimy, ale nie zna repozytorium epoki żelaza, będzie czytał starą formułę przez młodszy o kilka stuleci obyczaj.
Wspólny pozostaje rytm dwuetapowy: najpierw złożenie ciała, potem, po roku albo blisko tego, przeniesienie kości. Ten drugi moment był osobną czynnością rodziny i to on domykał żałobę. Trzeba jednak od razu dodać, że powiązanie długości oczekiwania z konkretną liczbą miesięcy opiera się na źródłach późniejszych i nie da się go zmierzyć w wykopie.
Czego to nie dowodzi
Grobowce ławowe należały do tych, których stać było na wykucie komory w skale. Większość ludzi chowano prościej, w jamach, i o tych pochówkach wiemy znacznie mniej. Formuła o przyłączeniu do ludu pojawia się też przy osobach, których w rodzinnym grobowcu nie pochowano — na przykład przy zmarłych w drodze — więc jej znaczenie wykracza poza samą czynność i obejmuje przynależność rozumianą szerzej. Wyprowadzanie znaczenia idiomu wprost z praktyki jest zatem wnioskiem prawdopodobnym, ale nie dowodem. Grobowce nie identyfikują też żadnej biblijnej osoby i nie potwierdzają żadnej sceny. Przywracają natomiast czytelnikowi wyobrażenie, bez którego formuła zostaje pustym zwrotem.







