Przejdź do treści
Za darmo, bez reklam i opłat.Poznaj misję
Odkryjbiblie.pl
Odkrycia archeologiczne

Fałszywe fragmenty zwojów w Museum of the Bible

Fragmenty zwojów z waszyngtońskiego muzeum okazały się nowoczesnymi wyrobami na starej skórze. Jak je wykryto i jak daleko sięgają dzisiaj podejrzenia.

Kamil Sasuła
1 sierpnia 2026 · 3 min czytania
Fałszywe fragmenty zwojów w Museum of the Bible
Wielkość pisma
Wielkość pisma: 100%

Waszyngtońskie Museum of the Bible wystawiało fragmenty zwojów znad Morza Martwego jako jeden z filarów swojej kolekcji. Po badaniach zleconych przez samo muzeum wszystkie wystawione fragmenty uznano za wytwory współczesne — wykonane na dawnym materiale skórzanym, ale zapisane w czasach nam bliskich. Eksponaty zdjęto, a sprawa stała się najgłośniejszym przypadkiem tego rodzaju w środowisku zajmującym się zwojami.

Na czym polegał zabieg

Fałszerz nie próbował podrobić samego materiału, bo to najłatwiej wykryć. Sięgnął po skórę naprawdę starą — takiej z terenów pustynnych nie brakuje, a fragmenty bez tekstu nie mają wartości rynkowej. Na tak przygotowanym podłożu wypisał litery, dobierając krój znany z opublikowanych zwojów.

Wykrycie opierało się na obserwacjach, które trudno przewidzieć z góry. Atrament w kilku miejscach spływał w szczeliny i pęknięcia — a szczeliny powstają, gdy skóra jest już wysuszona i krucha, czyli po stuleciach. Na oryginalnym zwoju atrament leży na powierzchni sprzed uszkodzeń, nie w nich. Zwrócono też uwagę na sposób prowadzenia liter i na powierzchnię podłoża, przygotowaną inaczej niż w materiałach piśmiennych tamtej epoki.

Szerszy problem, nie jedno muzeum

Tu trzeba dodać coś, co w relacjach medialnych ginie. Sprawa nie ogranicza się do jednej instytucji. Podejrzenia obejmują całą falę fragmentów, które pojawiły się na rynku po 2002 roku — wcześniej nowe urywki zwojów w obrocie prywatnym praktycznie się nie pojawiały. Ta fala trafiła do wielu kolekcji, także uczelnianych i wyznaniowych, a badania kolejnych zbiorów przynoszą podobne wyniki.

Trzeba jednak zaznaczyć zakres tego, co ustalono. Wyrok zapadł w odniesieniu do fragmentów zbadanych, i tam jest jednoznaczny. Twierdzenie, że cała fala jest z definicji fałszywa, nie jest ustaleniem, tylko poważnym podejrzeniem — obejmującym przedmioty, których jeszcze nie przebadano. Różnica między tymi dwoma zdaniami jest istotna i nie należy jej zacierać.

Dlaczego to zadziałało

Warunki sprzyjały. Popyt był wysoki i płynął ze strony nabywców, dla których zwój znad Morza Martwego znaczy więcej niż inwestycja. Podaż była z natury nieprzejrzysta: pochodzenie tłumaczono zwykle odwołaniem do dawnych, nieudokumentowanych transakcji, których nie da się sprawdzić. A oczekiwania kupujących skłaniały do przyjęcia dobrej wiadomości bez zwłoki.

Uderzające jest przy tym, co fałszerz wybierał do przepisania. Wśród zakwestionowanych fragmentów przeważają urywki ksiąg najbardziej znanych i najczęściej cytowanych — a nie tekstów, które byłyby dla badaczy najciekawsze. To sygnał sam w sobie: podrabia się to, co ma nabywcę.

Czego to nie dowodzi

Sprawa nie podważa autentyczności zwojów znad Morza Martwego. Zwoje znalezione w grotach mają udokumentowany kontekst wykopaliskowy: wiadomo, gdzie leżały, w czym, razem z czym i kto je wydobył. Fragmenty z rynku antykwarycznego nie mają nic z tego i nigdy nie miały — to dwie zupełnie różne kategorie materiału.

Nie dowodzi też, że badacze dali się zwieść bezradnie. Zastrzeżenia zgłaszano od początku, a metody wykrywania rozwinięto właśnie na tej fali. Zawiódł natomiast tryb postępowania: eksponaty pokazano publiczności przed zakończeniem weryfikacji, a proweniencję przyjęto na słowo.

Wreszcie fałszerstwo nie mówi nic o tekście biblijnym. Podrobione urywki nie zmieniają ani jednego słowa w księgach, których fragmenty udawały — są wytworem rynku, nie świadectwem przekazu. Wniosek, który z tej sprawy realnie płynie, dotyczy zasad: przedmiot bez udokumentowanej drogi od wykopu do gabloty nie jest źródłem, dopóki nie zostanie zbadany, i nie należy go wystawiać ani cytować na kredyt.

AUTOR

Kamil Sasuła

Kamil Sasuła — badacz i pasjonat Pisma Świętego, twórca serwisu Odkryjbiblie.pl. Od lat zgłębia Biblię u samego źródła: hebrajskie i greckie znaczenia słów, kontekst historyczny oraz odkrycia archeologiczne potwierdzające karty Pisma.

Wszystkie wpisy autora