Teza jest atrakcyjna i dlatego wraca w filmach dokumentalnych co kilka lat: potężna erupcja wulkanu na wyspie Thera, dziś zwanej Santorynem, miała wywołać ciemność, opad pyłu, zatrucie wód i zaburzenia pogodowe w całym wschodnim basenie Morza Śródziemnego — a echem tych zjawisk byłyby plagi opisane w Księdze Wyjścia. Erupcja jest faktem. Powiązanie nie działa, i warto dokładnie zobaczyć dlaczego.
Co wiemy o samej erupcji
Wybuch zniszczył środek wyspy i zasypał popiołem osadę na Therze, zachowaną pod warstwą pyłu podobnie jak Pompeje. Był to jeden z największych wybuchów wulkanicznych holocenu i miał skutki dalekosiężne — ślady po nim odnajduje się w osadach morskich, w rdzeniach lodowych i w słojach drzew reagujących na chłodne lata.
Datowanie erupcji jest jednak przedmiotem sporu, który trwa od dziesięcioleci. Datowania radiowęglowe materiału z samej wyspy wskazują na okolice XVII–XVI wieku przed naszą erą. Datowanie oparte na powiązaniach archeologicznych — na egipskiej ceramice znajdowanej razem z materiałem egejskim — daje wynik nawet o kilkadziesiąt lat późniejszy. Spór dotyczy więc dekad, nie stuleci: obie propozycje umieszczają wybuch w epoce znacznie wcześniejszej niż jakiekolwiek Wyjście.
Gdzie rozjeżdża się rachunek
Dwie główne propozycje datowania Wyjścia to XV wiek, wyprowadzany z rachuby lat w Księdze Królewskiej, oraz XIII wiek, wiązany z panowaniem Ramzesa II. Erupcja Thery leży przed obiema. Odstęp od daty wcześniejszej wynosi około dwóch stuleci, od późniejszej — około trzech i pół. To nie jest różnica, którą da się zamknąć poprawką w datowaniu.
Próbowano ją zamykać w dwie strony: przesuwając erupcję albo przesuwając chronologię egipską. Pierwsze rozbija się o zgodne wskazania metod fizycznych, drugie — o cały gmach synchronizmów z Bliskim Wschodem. Kto chce utrzymać powiązanie, musi zakwestionować znacznie więcej niż jedną datę.
Gdzie rozjeżdża się geografia
Drugi problem jest jeszcze prostszy. Chmura popiołu z Thery poszła głównie na wschód i północny wschód, w stronę Anatolii i wschodniego Morza Śródziemnego. Egipt leży na południe, a Delta znajdowała się poza głównym pasem opadu. Pumeks pochodzący z tej erupcji znajdowano wprawdzie w Egipcie, ale w kontekstach późniejszych — jako materiał przywieziony i używany, a nie jako warstwa opadu.
Nawet gdyby daty się zgadzały, potrzebny byłby jeszcze mechanizm, który przełożyłby wybuch na Morzu Egejskim na serię zjawisk w dolinie Nilu w takiej kolejności, w jakiej opisuje je tekst. Takiego mechanizmu nikt nie przedstawił.
I gdzie rozjeżdża się sam tekst
I Mojżesz wyciągnął rękę ku niebu, i nastała gęsta ciemność w całej ziemi Egiptu, która trwała trzy dni.
Wj 10,22
Ciemność jest tu zapowiedziana, ograniczona w czasie i wywołana na wyraźne polecenie. Nie ma w opisie niczego, co przypominałoby wulkan: ani grzmotu góry, ani spadającego kamienia, ani zjawiska nadchodzącego z morza. Wcześniejsze i późniejsze plagi mają jeszcze mniej wspólnego z erupcją. Przede wszystkim zaś tekst nie zmierza do wskazania przyczyny naturalnej — punktem jest to, kto rozkazał i kiedy, a nie co się chemicznie wydarzyło.
Czego to nie dowodzi
Erupcja Thery niczego w sprawie plag nie potwierdza. Nie ma egipskiego ani biblijnego tekstu, który by ją wspominał, a odległość czasowa i geograficzna wyklucza proste powiązanie. Kto podaje wybuch wulkanu jako naukowe wyjaśnienie plag, podaje hipotezę odrzuconą przez chronologię.
Odwrotny wniosek również byłby nadużyciem. Brak powiązania z Therą nie oznacza, że plagi się nie wydarzyły ani że nie mogły mieć jakiegokolwiek naturalnego składnika. Oznacza tylko, że ta konkretna próba wyjaśnienia nie wychodzi.
Warto też zauważyć koszt ukryty w takim rozumowaniu. Szukanie dla plag przyczyny wulkanicznej zakłada, że opis biblijny stanie się wiarygodniejszy, jeśli znajdzie się dla niego mechanizm. Tymczasem tekst mówi coś dokładnie przeciwnego: znaczenie tych wydarzeń leży w tym, że zapowiedział je i sprowadził Jahwe, a nie w tym, że dało się je wywieść z geologii. Powiązanie z Therą nie jest więc tylko chronologicznie błędne — mija się także z tym, o czym opowiada sam tekst.







