Na pasie wydm na południe od Gazy leży stanowisko, które trafiło do nauki okrężną drogą. Najpierw na rynku antykwarycznym zaczęły pojawiać się duże gliniane trumny z modelowaną twarzą na wieku — przedmioty bez podanego pochodzenia, wykopane przez rabusiów. Dopiero potem badaczka Trude Dothan ustaliła, skąd pochodzą, i przeprowadziła regularne wykopaliska. To dobra ilustracja tego, jak wiele traci się, gdy przedmiot przychodzi bez kontekstu: sama trumna mówi o stylu, a dopiero grób z jej otoczeniem mówi o ludziach.
Co odsłonięto
Cmentarzysko zawierało pochówki w glinianych trumnach antropoidalnych — pojemnikach wykonanych z wypalonej gliny, z wiekiem uformowanym w twarz i schematycznie zaznaczonymi rękami, naśladujących egipskie sarkofagi. Przy zmarłych złożono wyposażenie w stylu egipskim: naczynia z alabastru, skarabeusze, ozdoby, przedmioty codziennego użytku. Datowanie prowadzi do późnej epoki brązu.
Obok cmentarzyska znaleziono osadę z budowlą o charakterze obronno-administracyjnym i ze sztucznym zbiornikiem wody. Ten ostatni element jest w interpretacji ważniejszy, niż się wydaje: zbiornik na pustynnym pasie wydm buduje się nie dla kilku rodzin, lecz dla ruchu — dla ludzi i zwierząt przechodzących drogą.
Trumny tego typu znane są także z kilku innych miejsc w Kanaanie, między innymi z Bet-Szean i z okolic Lakisz. Kto w nich spoczywał, nie jest w pełni jasne i uczciwie trzeba to powiedzieć: mogli to być egipscy urzędnicy i żołnierze, mogli to być miejscowi w służbie Egiptu, którzy przejęli egipski obyczaj pogrzebowy. Sam obrzęd świadczy o wpływie i o przynależności do egipskiego porządku, niekoniecznie o pochodzeniu.
Droga, o której mówi Księga Wyjścia
Deir el-Balah leży dokładnie na nadmorskim trakcie łączącym Deltę z Kanaanem — tej samej drodze, o której tekst wspomina na samym początku wędrówki.
A stało się tak, że gdy faraon wypuścił lud, Bóg nie prowadził go drogą przez ziemię Filistynów, chociaż była bliższa. Bóg bowiem powiedział: Żeby lud na widok wojny nie żałował i nie wrócił do Egiptu.
Wj 13,17
Stanowisko pokazuje, jak ta droga wyglądała od strony organizacyjnej: co kilkadziesiąt kilometrów punkt z wodą, z zapleczem i z ludźmi podlegającymi egipskiej administracji. Nie była to pustynna ścieżka, lecz utrzymywany trakt państwowy, a przejście nim grupy uciekinierów byłoby przejściem obok kolejnych posterunków.
Przy okazji warto zauważyć rzecz, którą pomija się w kazaniach. Określenie użyte w tym wersecie odnosi się do ludu, który na wybrzeżu pojawił się dopiero około 1200 roku przed Chrystusem. Jeśli Wyjście datować wcześniej, nazwa jest w tekście użyta wyprzedzająco — tak, jak dziś mówi się o wydarzeniach sprzed wieków, podając nazwy dzisiejszych państw. Nie jest to zarzut wobec tekstu, tylko wskazówka, jak go czytać.
Czego to nie dowodzi
Trumny z Deir el-Balah nie dowodzą niczego o wędrówce Izraela. Nie ma tam żadnego znaleziska, które można by z nią powiązać, i nie ma powodu, by go szukać. Dowodzą natomiast czegoś, co ma dla całej dyskusji realne znaczenie: Egipt był obecny na nadmorskiej drodze fizycznie i trwale, nie tylko nominalnie.
Nie rozstrzygają też datowania Wyjścia. Stanowisko funkcjonowało przez dłuższy okres późnej epoki brązu i obejmuje więcej niż jedną z proponowanych dat, więc nie działa jak zegar. Nie potwierdza wreszcie samego wersetu, choć bywa tak przedstawiane — werset mówi o decyzji, żeby tamtędy nie iść, a stanowisko mówi o tym, co tam stało. Zgodność polega na tym, że powód podany w tekście jest w świetle znalezisk zrozumiały. To mniej niż potwierdzenie i więcej niż nic.







