W Pierwszym Liście Jana, w piątym rozdziale, stoi w naszych Bibliach zdanie o trzech świadczących w niebie. Jest to najgłośniejszy wariant tekstowy w dziejach przekładów Pisma. Powód jest prosty: brak go we wczesnych greckich rękopisach, a mimo to trafił do wydań drukowanych, z których tłumaczono na języki narodowe.
Czego nie ma po grecku
Wczesne rękopisy greckie tego listu nie zawierają tych słów. Nie zawierają ich również stare przekłady na inne języki wschodniego chrześcijaństwa. Nie cytują ich autorzy greccy piszący o wierze w Ojca, Syna i Ducha — nawet ci, dla których takie zdanie byłoby argumentem najkrótszym z możliwych. Ta ostatnia obserwacja waży w dyskusji chyba najwięcej: gdyby zdanie stało w ich egzemplarzach, trudno wytłumaczyć, dlaczego nie sięgnęli po nie ani razu.
W greckich rękopisach, w których się pojawia, jest ono zwykle późne, a bywa też dopisane na marginesie inną ręką niż tekst główny. To układ typowy dla wstawki wchodzącej do tekstu z zewnątrz.
Skąd się wzięło
Trop prowadzi do świata łacińskiego. Tam zdanie pojawia się wcześniej i występuje częściej. Prawdopodobny mechanizm jest znany z wielu innych miejsc: uwaga wyjaśniająca zapisana na marginesie zostaje przy kolejnym przepisywaniu wciągnięta do tekstu głównego, bo kopista uznaje ją za część zdania, którą poprzednik pominął. Raz wciągnięta, wędruje dalej już jako tekst.
Z rękopisów łacińskich zdanie weszło do wydań drukowanych greckiego Nowego Testamentu, a stamtąd do przekładów opartych na tych wydaniach. Tak wygląda droga, którą zwykle się rekonstruuje.
Jak to brzmi i co robi Uwspółcześniona Biblia Gdańska
Trzej bowiem świadczą w niebie: Ojciec, Słowo i Duch Święty, a ci trzej jedno są.
1 J 5,7
Uwspółcześniona Biblia Gdańska idzie za Tekstem Przyjętym i dlatego ma ten wers w ciągu tekstu. Nowsze wydania krytyczne go nie mają, więc przekłady na nich oparte także go nie zawierają albo podają w przypisie. Czytelnik porównujący polskie Biblie natrafia tu na różnicę uderzającą, ale nie jest to ślad manipulacji którejkolwiek ze stron — to konsekwencja tego, jaką podstawę grecką wybrano.
Jak fragment wygląda w kontekście
Warto zobaczyć, co dzieje się w tym miejscu z tokiem wywodu. Autor listu mówi o świadectwie — o tym, że coś zostało poświadczone. W tekście drukowanym pojawiają się dwie równoległe trójki świadków: jedna w niebie, druga na ziemi. Wersja bez spornego zdania ma tylko tę drugą.
Wywód czyta się spójnie w obu wariantach, ale w różny sposób. Bez wstawki argument biegnie prosto od świadectwa do wniosku i nie ma w nim przeskoku. To obserwacja, nie dowód — jednak ci, którzy badają takie miejsca, zwracają uwagę właśnie na to, czy zdanie jest wpisane w rozumowanie, czy tylko w nie włożone.
Dlaczego nie należy na tym budować
Sporny wers bywa używany jako argument w obie strony. Jedni podnoszą go jako najkrótszy dowód nauki o trzech; inni wskazują na jego wątpliwy przekaz i wyciągają wniosek odwrotny. Obie drogi są niedobre z tego samego powodu: obie opierają twierdzenie o Bogu na zdaniu, którego przekaz jest niepewny.
Zasada, że Pismo wykłada się Pismem, ma tu bardzo praktyczne zastosowanie. Cokolwiek chcemy powiedzieć o Ojcu, o Synu i o Duchu, ma stać na miejscach, których nikt nie kwestionuje, a takich w Piśmie nie brakuje. Wtedy ustalenie tekstualne, jakiekolwiek by było, niczego nie burzy.
Czego to nie dowodzi
Nieobecność tego zdania we wczesnych rękopisach greckich nie dowodzi, że nauka o Ojcu, Synu i Duchu jest wymysłem — tego rodzaju wniosek wychodzi daleko poza to, o czym mogą orzekać rękopisy. Nie dowodzi też, że ktokolwiek świadomie dopisał je, by wesprzeć doktrynę; najlepiej udokumentowanym mechanizmem jest zwykłe wciągnięcie glosy do tekstu.
W drugą stronę: obecność tego wersu w Bibliach drukowanych nie dowodzi jego pierwotności. Rzetelna odpowiedź brzmi tak: dysponujemy zdaniem o dobrze udokumentowanej drodze przez tradycję łacińską i o bardzo słabym poświadczeniu greckim, i tak właśnie należy je opisywać — ani nie usuwając problemu, ani nie robiąc z niego sprawy większej, niż jest.







