Piąty rozdział Księgi Wyjścia opiera się na jednym zarządzeniu administracyjnym: ta sama norma produkcji, ale bez dostarczonego surowca. Żeby zrozumieć, dlaczego to było dotkliwe, trzeba wiedzieć dwie rzeczy — po co w egipskiej cegle była domieszka roślinna i jak twardo egipska administracja rozliczała robotę.
Po co w cegle słoma
Cegła mułowa to nilowy muł formowany w drewnianej ramie i suszony na słońcu. Sam muł kurczy się przy schnięciu i pęka. Sieczka ze słomy, plewy i resztki roślinne rozkładają naprężenia, ułatwiają odparowanie wody z wnętrza bryły i skracają czas suszenia. Rozkładające się szczątki roślinne uwalniają przy tym związki, które poprawiają plastyczność masy. Domieszkę dodawano więc nie dla oszczędności materiału, tylko dlatego, że bez niej cegła jest gorsza.
Badania samych cegieł z egipskich stanowisk pokazują jednak, że udział domieszki realnie się wahał — od obfitej po znikomą — i że bywały cegły wyrabiane praktycznie bez niej. Zależało to od jakości mułu, przeznaczenia budowli i tego, co akurat było pod ręką. Nie istnieje żaden egipski standard, od którego dałoby się mierzyć odstępstwa.
Norma dzienna i lista tych, którzy jej nie wyrobili
Egipska administracja liczyła wszystko. Zachował się skórzany zwój, dziś w zbiorach paryskich, datowany na piąty rok panowania Ramzesa II. Wylicza czterdziestu nadzorców robót, każdemu przypisuje dzienny kontyngent dwóch tysięcy cegieł i odnotowuje wykonanie. Przy części nazwisk widnieje informacja, że norma nie została osiągnięta.
To jest dokładnie ten świat, który zakłada tekst biblijny:
Teraz więc idźcie i pracujcie. Słomy wam nie dadzą, ale macie dostarczać taką samą ilość cegieł.
Wj 5,18
Zwój nie mówi nic o Izraelitach ani o zabranej słomie. Mówi coś innego, równie istotnego: że w Egipcie istniał system, w którym praca była wyrażona liczbą sztuk na dzień, przypisana imiennie osobie odpowiedzialnej i rozliczana z pisemnym śladem niedoboru. Zarządzenie z Księgi Wyjścia — zostawcie normę, odbierzcie surowiec — ma sens wyłącznie w takim systemie. W gospodarce bez kontyngentów byłoby po prostu niezrozumiałe.
Stary argument, którego trzeba się pozbyć
W literaturze popularnej wciąż krąży argument sprzed ponad stu lat, oparty na wykopaliskach w Tell el-Maschuta, utożsamianym wtedy z biblijnym Pitom. Miano tam znaleźć mury, w których dolne warstwy cegieł zawierały słomę, środkowe jej namiastkę, a górne żadnej domieszki — co przedstawiano jako materialne potwierdzenie sceny z Wj 5.
Tego argumentu nie da się dziś utrzymać. Utożsamienie stanowiska z Pitom jest sporne, datowanie warstw również, a przede wszystkim — zróżnicowanie domieszki między partiami muru jest w egipskim budownictwie zjawiskiem zwyczajnym i tłumaczy się dostępnością surowca oraz podziałem robót między brygady. Cecha, którą uznano za wyjątkową, okazała się pospolita. Kto powołuje się dziś na ten dowód, powołuje się na nieaktualny stan badań.
Co z tego zostaje
Zostaje rzecz mniej efektowna, ale mocniejsza: opis z Księgi Wyjścia jest technicznie i administracyjnie poprawny. Wie, że domieszka wchodzi do cegły, a nie na nią. Wie, że norma jest dzienna i sztywna. Wie, że odpowiedzialność spada na nadzorców z własnego ludu, stojących między urzędem a robotnikami. Ten rodzaj zgodności trudno wytłumaczyć czystą fantazją.
Czego to nie dowodzi
Zwój z kontyngentem dwóch tysięcy cegieł nie jest dokumentem dotyczącym Izraelitów. Nie wymienia ich, nie opisuje odebrania słomy i nie odnosi się do żadnego wydarzenia znanego z Biblii. Powstał w konkretnym roku panowania konkretnego króla i dotyczy zwykłej egipskiej roboty budowlanej.
Analizy cegieł nie potwierdzają też sceny z Wj 5 w żaden bezpośredni sposób. Skoro udział domieszki wahał się z wielu powodów, znalezienie cegieł bez słomy niczego nie dowodzi — tak samo jak znalezienie cegieł ze słomą niczego nie obala. Materiał archeologiczny jest w tej sprawie po prostu nierozstrzygający i trzeba to powiedzieć wprost.
Wreszcie: zgodność realiów nie jest zgodnością wydarzeń. Autor, który zna egipskie normy produkcyjne, mógł je znać z doświadczenia albo z dobrze przekazanej tradycji. Archeologia pokazuje, że opis pasuje do świata, w którym miał się rozgrywać. Nie pokazuje, że się rozegrał.







